Geoblog.pl    Sabbatical    Podróże    Na południe od Ameryki    Droga do Aguas Calientes - 7 klątw
Zwiń mapę
2014
27
paź

Droga do Aguas Calientes - 7 klątw

 
Peru
Peru, Aguas Calientes
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 15705 km
 
Okazało się że klątwy starożytnych Inków nie tracą swojej mocy, dotarcie do Aguas Calientes wymagało wielkiej determinacji i pokonania mocy aż siedmiu z nich.
Klątwa pierwsza:
"Niech Bóg Ziemi zamknie im prostą ścieżkę i uczyni ją stromą i śliską, niech ich głowy posypie kamieniami aby nikt, kto jest słaby, nie zaznał wielkości świętego miasta".
Kłopoty zaczęły się, gdy okazało się, że droga którą jedziemy jest kopletnie zasypana przez spadające skały, kamienie i piasek. Rumowisko na drodze było nie do przejścia i ciągle żywe, dosyć długo przyglądaliśmy się jak uspakaja się gdy znowu jakiś mały kamyczek uruchamiał lawinę spadających kamieni. Oczekujące w pobliżu koparki stały bezradnie, a zgromadzeni wokoło ludzie wykupywali napoje oraz jedzenie oferowane przez ulicznych sprzedawców. Zapadła decyzja, że ominiemy rumowisko schodząc stromym zejściem w dół, aby później udać się piechotą drogą do oddalonej o ok 1h restauracji. Zejście było naprawdę strome, śliskie, co chwila przelatywały obok lub trafiały nas (na szczęście w nogi), spadające kamienie strącane przez tych, co byli jeszcze ponad nami. Podstawowym zabezpieczeniem przy schodzeniu były rośliny wrastające w stok góry, których trzymaliśmy się jak lin. Nasz wyczyn jest jednak niczym w porównaniu z osobami, które schodziły z dziećmi lub z wielkimi walizkami a nawet wspinały się pod górę z tobołami na plecach. Na szczęście wszyscy z naszego autobusu dotarli bezpiecznie na dół stoku i do restauracji. W mojej głowie pozostał obraz człowieka który wspinał się pod górę z kajakiem na plecach, ciekawe czy dał radę?
Klątwa druga:
"Niecierpliwi niechaj zawrócą albowiem nie zostaną przyjęci w progi miasta"
Oczekiwanie w restauracji na autobus zajęło nam kilka godzin podczas których musieliśmy pogodzić się z faktem że będziemy spóźnieni na początek trasy pieszej o ok 6h.
Klątwa trzecia:
"Niech ich jedzenie będzie zatrute i odbierze im siły oraz spowolni wędrówkę"
Na szczęście poobiedni kryzys żołądkowy dopadł tylko jednego Holendra, a wszyscy jedliśmy to samo. Skończyło się na jednym postoju w trybie nagłym i wyruszyliśmy dalej. Ta klątwa nie była wystarczająco silna.
Klątwa czwarta:
"Niech strach zagości w ich sercach, a piasek niech wypełni im nozdrza. Bo kto się boi lęku, nie jest godzien przekroczyć bramy Machu Picchu"
Nocna jazda z Santa Maria do stacji kolejowej Hidroelectrica jest wyzwaniem dla najodważniejszych. Widok z okna samochodu na trasę którą będziemy jechać jest imponujący na pocztówce z wakacji oraz przerażający wewnątrz samochodu. Wąska droga na zboczu góry, na krawędzi przepaści, w większości bez żadnej barierki urywająca się stromym zboczem. Jedno jest pewne, w przypadku zjechania z trasy nie ma szansy na kolejny wpis w blogu. Dodatkowym utrudnieniem jest kurz wdzierający się do płuc oraz samochody jadące z naprzeciwka które trzeba wyminąć.
Klątwa piąta:
"Niech dopadnie ich przekleństwo biurokracji i odbierze im siłę ducha"
Kontrola paszportów gdzieś na skalnej drodze,w kurzu po kilku godzinach spóźnienia. Policjanci mieli szczęście że byli uzbrojeni po zęby, w przeciwnym razie nasza frustracja mogła by przerodzić się w aktywną napaść na przedstawicieli władzy.
Klątwa szósta:
"Niech ogarnie ich ciemność, bo kto się boi ciemności, nie jest godzien spojrzeć na świątynię słońca"
Nasza grupa była na początku szlaku o 20tej, czyli w całkowitej ciemności. Szlak prowadził przy torach kolejowych po których, według kierowcy, o tej porze nie jeżdżą pociągi. Przeszliśmy 10 km z latarkami w ręku przechodząc po drodze mosty kolejowe, skacząc z podkładu na podkład, mijając szczekające psy oraz jadące lokomotywy. Ok dwóch godzin w ciemności, ciszy i skupieniu uważając, aby nie skręcić nogi pomiędzy podkładami lub nie wpaść w błoto.
Klątwa siódma.
"Niech będą zmuszeni do zaufania temu komu ufać nie wolno, bo kto jest nieufny, nie jest godny zaufania opiekunów miasta"
Zgodnie ze wskazówkami kierowcy powinniśmy na trasie zobaczyć wielki śmietnik, lub górę śmieci za którą powinniśmy zejść w dół na drogę, aby uniknąć przechodzenia przez tunel kolejowy. Gdy zatrzymaliśmy się mniej więcej w miejscu w którym powinniśmy zejść z ciemnej dróżki wyłoniła się grupa kompletnie pijanych tubylców, i to na tyle pijanych że nie dali już rady śpiewać tylko prowadzili się nawzajem . Nie mając specjalnie wyboru spytaliśmy ich o drogę. Oczywiście wskazali nam ją baaaaaardzo chętnie i wszyscy naraz. Poszliśmy za nimi i ... trafiliśmy do Aguas Calientes.
Nagroda:
"Kto pokona swoją mocą klątw siedem ten dostąpi zaszczytu przekroczenia bram Machu Picchu"
W Aguas Calientes z łatwością znaleźliśmy tani hostel, natomiast rano kupiliśmy bilety wstępu. Wygląda na to, że pokonaliśmy już wszystkie klątwy i jutro bez przeszkód wejdziemy do inkaskiego miasta, niepokoją mnie natomiast zakwasy w nogach i inwazja paskudnie gryzących meszek. Czyżby kolejne klątwy ?
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (14)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Multimedia (1)
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2014-10-28 05:26
Fantastyczny opis!
 
zuzkakom
zuzkakom - 2014-10-28 06:57
O tych meszkach to nawet niektore przewodniki pisza, takie sa upierdliwe!
 
stamik
stamik - 2014-10-28 18:27
Zaczynam skłaniać się ku temu, iż to duchy Inków broniąc swego dawnego terytorium chcą turystom "umilić" podróż.Natomiast facet z kajakiem na plecach w drodze na Machu Picchu to może jakiś pokutnik?!
Pozdrawiam Was

p.s.mam nadzieję, że to koniec klątw.
 
Hermano
Hermano - 2014-10-28 19:12
Ufffffffffffffffff... czytałem ten wpis z zapartym tchem. Dobrze, że nie był dłuższy, bo chyba bym się udusił. Ale emocje!!! Wyobraźnia pracowała na całego.
 
Monika M.
Monika M. - 2014-10-28 22:56
Po tym wszystkim chyba by mi się odechciało tego Machu Picchu;-)
 
migot
migot - 2014-11-14 23:22
Haha, przemierzałam tę trasę kilka lat temu (2011), i nie miałam takich klątw :) Co prawda cała była za dnia, i w porze bardziej suchej... A tych tuneli kolejowych to zupełnie nie trzeba było się wystrzegać, są 2 krótkie, mają może po 30 metrów, i jak po sznurku wchodzi się w samo centrum miasta ;)
 
 
Sabbatical

Agnieszka i Hubert
zwiedzili 5% świata (10 państw)
Zasoby: 78 wpisów78 146 komentarzy146 442 zdjęcia442 3 pliki multimedialne3
 
Nasze podróże
02.02.2016 - 11.02.2016
 
 
02.09.2014 - 28.02.2015